Od czasu do czasu zdarza mi się pakować cudze prezenty. Staram się, aby "opakowanie" cieszyło i współgrało z zawartością.
Dla pana, który jest "born to fly", fragment nieba z krążącymi samolotami ;)
Proszę zwrócić uwagę na "waciane" obłoczki przebijające przez błękit organzowego nieba.
Drugi prezent wręczany był na wieczorze panieńskim. Frywolna zawartość podsunęła pomysł na opakowanie.
Trochę słodko, trochę pikantnie. Z przymrużeniem oka, jak to w kabarecie :) Pejczyk zrobiony własnoręcznie!
_________
Ten post opublikuje się sam (udało mi się rozgryźć możliwe opcje postów;) ), ja w tym czasie będę na krótkim urlopie odpoczywać i łapać inspiracje!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję za pozostawione komentarze!