niedziela, 21 kwietnia 2013

SZAGA 04/2013

Łapiąc trochę internetowej łączności ze światem (zmiana operatora odbija nam się niezłą czkawką!) nadrabiam spore zaległości. Przede wszystkim - SZAGOWE spotkanie! W dodatku u mnie! Dziewczyny i chłopacy dawno już opublikowali swoje relacje - czas na moją :)
By ostatecznie skusić wiosnę (udało się!) zaproponowałam wykonanie kartki z wiankiem. Inspirować miał nas kazikowy "Baranek"! Klimat, tekst, przesłanie. Cokolwiek.

Byłam tak zaaferowana gośćmi, że moja kartka powstawała z prawdziwym trudem i mozołem. W dodatku Kazik pozostał milczący - zapomniałam poprosić, by zaśpiewał swój fantastyczny unplagdowy koncert ;) Uff, rola gospodyni nie jest łatwa;) Teraz czekam na kolejne spotkanie, które już po pierwszym długim majowym weekendzie.



To nie koniec na dziś - upajam się dostępem do netu i będę jeszcze publikować ostatnie artystyczne wyczyny. Zapraszam!

czwartek, 11 kwietnia 2013

BLOG-HOP WYNIKI!

Nadeszła pora na rozwiązanie SZAGOWEGO BLOG-HOPA!
Dziękujemy Wam za spacer naszymi blogowymi ścieżkami. Cieszymy się z tylu miłych komentarzy - mamy nadzieję, że będziecie do nas częściej zaglądać :)

Czas na podsumowanie: 13 osób sumiennie wypełniło wszystkie zalecenia, czyli zebrało hasła i zostawiło komentarze u nas każdej z nas, czyli u Niepowtarzalnej Kartki, Made by Groszek, u Caboni, blueagaty i u Bligu.

Spośród nich za pomocą Pana Randoma wylosowałyśmy....

a pod tym numerem kryje się iluszka! Brawo!

iluszkę, która otrzyma od nas cztery kartki i notes, proszę o kontakt (bligu@bligu.pl) w celu uzgodnienia szczegółów.

Ale to nie koniec! Szczególnie spodobał się nam jeden komentarz zostawiony u Bligu, na mecie naszej zabawy. Dla jego autora przygotujemy nagrodę niespodziankę. A powędruje ona do ColourfulOstrich! Gratulujemy! I również prosimy o kontakt:)




Jeszcze raz dziękujemy za Wasze odwiedziny i zostawione u nas ciepłe słowa! Bądźcie z nami w kontakcie!

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Szczepimy

O "cudzych" zwyczajach i tradycjach, które "zaszczepiamy" na naszym ogródku;)

W mojej rodzinie, gdzie rodzice pochodzili z dwóch odległych miejsc (Wielkopolska i Mazury), większość zwyczajów pochodziło ze strony mamy. Wiadomo przecież, kto w rodzinie jest szyją, a to ona właśnie kręci głową;) Część "tatowych" zwyczajów dziwiło naszych mazurskich sąsiadów. Później, na Mazowszu, było jeszcze lepiej. Gdy przeprowadziliśmy się w wielkopolskie rejony, poziom zdziwienia odnośnie naszych zwyczajów, wrócił do mazurskiej normy;)
Rodzina męża to Wielkopolanie, ja serce mam ciągle mazurskie. Część zwyczajów przyjęłam od nich chętnie - fajnie dostać prezent od zająca ;) Przed innymi (tzw. "boże rany") bronię się jak mogę! A jak jest u Was? Macie jakieś "nabyte" zwyczaje?

A dziś jeszcze w klimacie rodzinnych świąt Wielkiejnocy - kartka z gniazdkiem.




Zgłaszam ją na wyzwania:
z gniazdkiem - #11 wyzwanie w Stempell&Kartoon

naturalne - challenge#63 - nature w scrapki - wyzwaniowo

i kolorystyczne - challenge #182 w colourQ



Wielkanocny zajączek przyniósł mi jeszcze jeden niezwykle miły prezent - moja kartka wygrała wyzwanie w City Crafter Challenge Blog. Ogromnie się cieszę!

niedziela, 31 marca 2013

Wszyscy mają jaja...

... mam i ja!
Jedyna wielkanocna kartka zrobiona w tym roku.
W dodatku zrobiona na szybko, tuż przed warsztatami kartkowymi
w przedszkolu moich córek. Nie było nastroju, radości, ani czasu.

Ale to nic! W te jakże odmienne od corocznych święta wielkanocne,
gdy jest to, czego nigdy nie było (czyli śnieg!),
oraz gdy nie ma tych, który zawsze byli,
pragnę złożyć moim czytelnikom, obserwatorom i "zaglądaczom" serdeczne życzenia,
byście przez cały rok mieli blisko siebie wszystkich tych, bez których nie wyobrażacie sobie życia i działania. Niech pod dostatkiem (i pod ręką) będzie też to, bez czego nie da się tworzyć - wena, energia, piękne papiery i mnóstwo przydatnych przydasiów!
Wszystkiego najlepszego!





W poniedziałek pewnie jeszcze jakieś "jajeczne" kartki uklecę - okazało się, że mam znajomych, którym jeszcze się chce wysłać kartkę zamiast sms-a ;)

sobota, 30 marca 2013

W oczekiwaniu

Koniec marca to czas w naszym domu wyjątkowy.
Świętujemy podwójne urodziny - prababci i prawnuczki.
Cóż, magikiem w kuchni nie jestem, ale potrafię co nieco upichcić. Czasem nawet smacznie. Najczęściej jednak bez przepisu i bez planu - tego, co wyszło pysznie raczej nie daje się niestety odtworzyć. Tego co nie wyszło - nie daje się odtworzyć na szczęście;)
 
Urodziny to jednak inna sprawa. Staram się jubilatów rozpieszczać i przygotować coś szczególnego. Na specjalne zamówienie. Z tortem dla Zosi nie miałam kłopotu - miał być mega różowy;) No, w końcu pięciolatce jeszcze przystoi;)

Dla babci chciałam przygotować coś co naprawdę lubi - tort bezowy. Rzadko pojawiał się na naszym stole, bo gotowe bezowe "podkłady" (ktoś powinien zostać ukarany za takie nazwy!) uznaję za niejadalne, a własnej bezy nie miałam odwagi popełnić. Do dziś. Podczytywany przeze mnie Lawendowy Dom podsunął mi cudne zdjęcia Pavlovej i naprawdę całkiem prosty przepis.
Poszło szybko, sprawnie i bardzo słodko;) Już wiem, że będę częściej "bezować". Muszę tylko odnaleźć w sieci niezapomniany kurs pani prezydentowej o jedzeniu bezy z klasą;)

Moja beza ;) 
Poniżej "lawendowy" przepis:

 

 



Pavlova z karmelową bitą śmietaną

4 białka
szczypta soli
250 g cukru pudru
1 łyżeczka soku z cytryny
1 łyżeczka mąki ziemniaczanej

Białka z dodatkiem soli ubiłam prawie na sztywno. Dodałam (po łyżce) cały cukier. Do tego mąka ziemniaczana i sok z cytryny. Pokręciłam jeszcze przez chwilę mikserem i wyłożyłam na blachę, tworząc dwa okrągłe (ok. 20 cm średnicy) placki. Piekarnik miałam już nagrzany, do 180 st. C. Wsunęłam blachę do piekarnika, zmniejszyłam temperaturę do 150 st. C i tak piekłam moje bezy przez prawie dwie godziny (1 godz. 45 minut). Włączyłam termoobieg i bezy raczej nie są takie jak lubię najbardziej - "ciągutkowe" w środku. Następnym razem pokombinuję trochę inaczej ;)
A karmelowa bita śmietana? Cóż, ubijam śmietanę (bez cukru!) i dodaję karmelowy kajmak. Ile dusza zapragnie, w granicach rozsądku oczywiście;)

Zapraszam jeszcze na naszego BLOG HOPA - więcej informacji znajdziecie TU
Nie wygracie tam wprawdzie takich smakołyków, jak powyższa karmelowa Pavlova. 
Możecie jednak jednak zgarnąć inne śliczności!


I jeszcze jedno - DT Carabilities po raz kolejny doceniło moją kartkę.
Jak miło być Featured Designer #71! :)) Dziękuję!

 
 


czwartek, 28 marca 2013

BLOG HOP SZAGA!!!

Kilkanaście dni temu wraz z kilkoma craftującymi koleżankami z SZAGI rozmawiałyśmy o urokach blogowania. Z tego spotkania powstał artykuł-wywiad, który ukazał się w lokalnej prasie, a jego elektroniczną wersję będzie można wkrótce znaleźć TU i TU.
Serdecznie dziękujemy red. Magdzie Prętkiej za wytrwałe moderowanie naszego, momentami dość chaotycznego, słowotoku

Dziś chcemy zabrać Was w wirtualną podróż po blogach naszej piątki.
Krótko mówiąc zapraszamy na blog hopową zabawę!
Podążając za wskazówkami, odwiedźcie nasze blogi, według podanej niżej kolejności.
Wszystkie umieściłyśmy w swoich postach (blogowych wpisach) pewne słowo-klucz (każda swoje) obrazujące naszą twórczość.
U każdej z nas zostawcie komentarz, że bierzecie udział w zabawie, skompletujcie wszystkie pięć kluczy i wpiszcie je w komentarzu na ostatnim blogu.
Spośród Was wylosujemy szczęśliwca, który otrzyma od nas pięć pięknych niespodzianek.

Jeśli trafiliście do mnie od blueagaty, to jesteście na dobrym tropie. Jeśli nie, wróćcie na początek drogi.
Przeczytajcie niniejszego posta i znajdźcie pierwsze hasło. Później, w komentarzu wpiszcie wszystkie nasze magiczne słowa. Losowanie wkrótce...

Wracając jednak do wywiadu - pierwsze pytanie, niejako na rozgrzewkę:"Jak to się zaczęło?" Hm, no właśnie - poddałam się wnikliwej wiwisekcji i moje najstarsze, najdawniejsze wspomnienie to mój ukochany Reszel, zima, noc, padający śnieg i ja na sankach. A i piekarnia, która teraz jest lumpeksem. Kto i dlaczego wiózł mnie mroźną nocą na sankach - pojęcia nie mam :) Z takiego wczesnego dzieciństwa jest jeszcze taka anegdota - byłam dzieckiem, które nie potrafiło chodzić i wszędzie leciało biegiem. Czyli rtęć, zwana żywym srebrem. Czy byłam, jak ona, niebezpieczna dla otoczenia? Cóż wychowywałam się z trzema braćmi ciotecznymi, których teraz nazywam kuzynami. Jako jedyna baba w stadzie, musiałam swoją "babską ułomność" nadrabiać dzikością serca i rozumu, a czasem brakiem tego drugiego. Stąd rozmaite dziwne pomysły - przytaczać nie będę - moje dzieci właśnie uczą się czytać :) A propos dzieci - los mi odpłacił z nawiązką - one też wszędzie biegiem i sto pomysłów na minutę, a że jest ich troje i niemalże w tym samym wieku, to już nie jest stado. To nieokiełznana, dzika, ale jakże kochana horda!


Moje ulubione zdjęcie z dzieciństwa - mój brat cioteczny (prawie brat bliźniak!) i ja.
Ja to ta powabna w czerwonych, jak mniemam, skarpetach ;)


Na dowód, że bywam też damą ;)


i że ciągle śmieje mi się paszcza!

A blogowanie jest naprawdę fajne…
A zaczęło się z nadmiaru dzieci, przerwanej kariery zawodowej i ogromnych ilości wolnego czasu. A że "nicnierobienie" było zawsze dla mnie prawdziwą torturą, poszłam na kurs decoupage. Tam poznałam cabolę z caboniowa. Z blueagatą spotkałyśmy się w pasmanterii, gdzie jej zainteresowanie wzbudziły moje dość dziwne zakupy:) Niepowtarzalną i Groszka polubiłam po pierwszej kawie i pierwszym wspólnym "szagowaniu".

Dziewczyny (sory za mały seksizm, ale nas jest naprawdę więcej;))! Zrzeszajcie się w małych, lokalnych grupach - jak mówią w kupie raźniej ;) Na pewno łatwiej i przyjemniej działać! Wspierajmy się wzajemnie!

Moje słowo klucz to RADOŚĆ.
Wszystko, do czego podchodzisz z radością daje sukces.

A zainteresowanych moją twórczością odsyłam do wcześniejszych postów ;)
Oglądajcie i komentujcie!
Kompilację moich ulubionych prac znajdziecie w zakładce Moje ulubione;). Zapraszam!

środa, 27 marca 2013

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...