Niczym pan Hilary, bohater dziecięcego wierszyka, poszukiwałam dziś rameczki, którą obiecałam pokazać w TYM poście. Przekopywałam się przez moje rękodzielnicze zasoby, czując ciągle na sobie "spojrzenie" zaginionej. Przed zrywaniem podłogi powstrzymało mnie przysłowiowe zerknięcie w lustro (czytaj: na półkę, gdzie oczywiście wcześniej sprawdzałam ;) ) - jest znalazła się!
Najpierw jednak świąteczne wytwory ostatnich dni - Galeria Papieru zawładnęła mną całkowicie!
Poniżej pierwsza metamorfoza, która wyszła spod moich rąk ;)
Stan początkowy - topornie plastikowa, szara z drobinkami brokatu ramka zegara. Spodobały mi się "rzeźbienia", kupiłam więc od razu dwie z myślą o ich przerobieniu.
A tu stan po przeróbkach - dwie warstwy gesso, farba akrylowa, patyna. Więcej szczegółów znajdziecie TU.
Niezmiernie cieszy mnie spore grono osób zgłaszających się na moje CANDY! Stopniowo odwiedzam Wasze blogi, "podglądam" Wasze pomysły (są świetne!), daje mi to dużo radości!
Świetny pomysł z tą ramką, nigdy bym nie pomyślała, że to plastik. Myślałam, że to odlew gipsowy :) Śliczna ramka
OdpowiedzUsuńTeż stawiałam na odlew :P .Miałaś świetny pomysł.
OdpowiedzUsuńKartki świetne:-) A zegar przerobiłaś genialnie, cudo:-)
OdpowiedzUsuńCudna ramka! Pomysł mnie powalił. Nigdy bym na to nie wpadła. A zegar przed liftingiem był starszydłem okropniastym.
OdpowiedzUsuńpiękne te ramki
OdpowiedzUsuńKarteczki bardzo ładne, a zegar mam prawie identyczny tylko złoty (leży sobie gdzieś w piwnicy), może już przyszedł czas na niego? :)
OdpowiedzUsuńładne kartki, ale ramka powala na kolana, super wygląda po przeróbce!
OdpowiedzUsuń