i w dodatku ślubnie. To chyba już jedne z ostatnich w tym sezonie...
Nadchodzący weekend zapowiada się niezwykle intensywnie, choć zupełnie nie artystycznie. Największa niespodzianka ostatnich ciepłych dni tego roku jednak dopiero nadejdzie - na razie nie zdradzam szczegółów - napiszę jak będzie po wszystkim ;)
Pozdrawiam serdecznie!
czwartek, 24 października 2013
sobota, 19 października 2013
Dla Stasia
Stasiu skończył roczek i dostał taką karteczkę:
Stasiu dostał też prezent zapakowany pasująco do kartki. Prezent był duży i nie zechciał współpracować w zakresie fotografowania się ;)
Stasiu dostał też prezent zapakowany pasująco do kartki. Prezent był duży i nie zechciał współpracować w zakresie fotografowania się ;)
poniedziałek, 14 października 2013
Szkolny czas
Trudno uwierzyć jak szybko czas ucieka.
Mój mały Piotruś został oficjalnie pasowany na ucznia! Z tej okazji strzeliliśmy sobie pamiątkowe zdjęcie u prawdziwego fotografa ;) Śmiechu było co nie miara!
No a dziś, szkoła świętuje, Pepe u babci docenia uroki jesieni, a mamę wzięło na wspominki... Ale po kolei :)
Szkolny post - musi być szkolna kartka!
Nasz szkolny chłopak i dumni rodzice :)
I szkolne wspominki - licealny czas - z Anią, Jagodą i Elizą spotykamy się do dziś ;)
Mój mały Piotruś został oficjalnie pasowany na ucznia! Z tej okazji strzeliliśmy sobie pamiątkowe zdjęcie u prawdziwego fotografa ;) Śmiechu było co nie miara!
No a dziś, szkoła świętuje, Pepe u babci docenia uroki jesieni, a mamę wzięło na wspominki... Ale po kolei :)
Szkolny post - musi być szkolna kartka!
Nasz szkolny chłopak i dumni rodzice :)
I szkolne wspominki - licealny czas - z Anią, Jagodą i Elizą spotykamy się do dziś ;)
sobota, 12 października 2013
SZAGOWE efekty
poniedziałek, 7 października 2013
SZAGA 10/2013
Wiem, jak jesteście spragnieni kolejnego spotkania - wrzesień przytłoczył nas nieco ogromem zadań i zajęć - nie udało nam się "pójść na SZAGĘ" ;)
Nadrabiamy jednak zaległości i już dziś wyczarujemy piękne kartki. Hm, a może nie tylko kartki?.
Przypadła mi w udziale rola gospodyni dzisiejszego spotkania, mogłam więc wybrać temat/zadanie, z którym będziemy się mierzyć.
W związku z tym, że jakoś nie mogę pogodzić się z nadchodzącą jesienią - zrobiłam się sentymentalna i nostalgiczna (mówiąc prawdę - rozmemłana i nawet (o zgrozo!) płaczliwa!) - z Waszą pomocą, chcę raz jeszcze rzucić okiem na wakacyjny, letni czas i z nową energią wejść w październikowo-listopadowy spleen. Stąd pomysł na wykorzystanie urlopowo-vintagowego, pochodzącego z serwisu Pinterest, poniższego zdjęcia.
Zadanie dla nas - koniecznie potraktować to zdjęcie jako paletę kolorystyczną, ewentualnie mapkę, można użyć występujących tu elementów - metalowych okuć, nici, skórzanych uchwytów, sztachet płotu,... Niech poniesie nas fantazja - w określonych kolorystycznie ramach. Co Wy na to?
Zaczynamy dziś o 17:00, kto ma ochotę i zdoła dotrzeć do Szamotuł - zapraszam do mnie, mam spory stół - dużo osób się zmieści;) Kto ma za daleko, niech craftuje w zaciszu własnego domu, ale niech się pochwali w komentarzu!
Za kilka dni opublikuję tu, na blogu oraz na SZAGOWYM profilu na FB efekty naszych zmagań - prześlijcie link/fotkę swojej pracy - włączymy do albumu dokumentującego nasze poczynania. No i bawcie się dobrze! Ja będę ;)
Nadrabiamy jednak zaległości i już dziś wyczarujemy piękne kartki. Hm, a może nie tylko kartki?.
Przypadła mi w udziale rola gospodyni dzisiejszego spotkania, mogłam więc wybrać temat/zadanie, z którym będziemy się mierzyć.
W związku z tym, że jakoś nie mogę pogodzić się z nadchodzącą jesienią - zrobiłam się sentymentalna i nostalgiczna (mówiąc prawdę - rozmemłana i nawet (o zgrozo!) płaczliwa!) - z Waszą pomocą, chcę raz jeszcze rzucić okiem na wakacyjny, letni czas i z nową energią wejść w październikowo-listopadowy spleen. Stąd pomysł na wykorzystanie urlopowo-vintagowego, pochodzącego z serwisu Pinterest, poniższego zdjęcia.
Zadanie dla nas - koniecznie potraktować to zdjęcie jako paletę kolorystyczną, ewentualnie mapkę, można użyć występujących tu elementów - metalowych okuć, nici, skórzanych uchwytów, sztachet płotu,... Niech poniesie nas fantazja - w określonych kolorystycznie ramach. Co Wy na to?
Zaczynamy dziś o 17:00, kto ma ochotę i zdoła dotrzeć do Szamotuł - zapraszam do mnie, mam spory stół - dużo osób się zmieści;) Kto ma za daleko, niech craftuje w zaciszu własnego domu, ale niech się pochwali w komentarzu!
Za kilka dni opublikuję tu, na blogu oraz na SZAGOWYM profilu na FB efekty naszych zmagań - prześlijcie link/fotkę swojej pracy - włączymy do albumu dokumentującego nasze poczynania. No i bawcie się dobrze! Ja będę ;)
środa, 2 października 2013
Nieco jesiennie
W jesiennym nastroju i w nieco jesiennych, zgaszonych kolorach...
Kartkę zgłaszam na Diabelskie Wyzwanie z TricksArt.pl - wyraź uczucia, dodaj ptaszki;)
Kartkę zgłaszam na Diabelskie Wyzwanie z TricksArt.pl - wyraź uczucia, dodaj ptaszki;)
sobota, 28 września 2013
Dynia! Po raz pierwszy...
Co jakiś czas piszę tu o moich mocach i niemocach kulinarnych, o tym, że mam kuchnię dość zakręconą i nieco przypadkową. Takim zakręconym przypadkiem ostatnich dni było wtargnięcie na mój kuchenny blat prawdziwej dyni. Do tej pory bowiem jedyne dynie przekraczające próg naszego domu to były dekoracyjne lub halloweenowe okazy ;) Tej prawdziwej nigdy nie jadłam, nie widziałam jak ktoś ją gotuje, co więcej nigdy nie widziałam jej rozkrojonej! Głowiłam się więc przez dzień cały, jak poradzić sobie z tym dobrem, które tak niespodziewanie na mnie spłynęło. Zamarzyłam sobie kremową zupę - składniki kupiłam na czuja a z wyszukanych przepisów powstała jakaś nieokreślona kompilacja.
No, ale zupa wyszła bombowa ;) Na zdjęciu z roszponką i orzeszkami pinii.
A jak się zrobiła?
Najpierw obrałam i pokroiłam (jak arbuza) dynię.
Dwie szalotki i kilka ząbków polskiego (!) czosnku pokroiłam w plasterki i wrzuciłam na patelnię z roztopionym masłem. Stopniowo dodawałam dynię krojoną w plasterki. Trochę to trwało - było jej sporo - całość zdążyła się fajnie poddusić. No i tyle zapamiętałam z przepisów. Później sprawy się przyspieszyły i leciałam już z tą zupą "z głowy" i "czym chata bogata" ;) Przełożyłam wszystko do garnka, dodałam marchewkę, pietruszkę, chyba i seler poleciał, wlałam mleko kokosowe, później śmietanę - wszystko na oko ;) Coś tam było o chili - złapałam przyprawy - nie widzę chili! Poszedł pieprz, ostra papryka i, o kurczę!, jednak mam chili. No, wyszło trochę pikantnie. Na koniec jeszcze nieco lubczyku dla łagodności i miłości w domu. Dla wzbogacenia smaku zrobiłam jeszcze czosnkowo-łososiowe oraz gruszkowo-serowe grzanki.
Szybko zjedli. Zabrakło. Chcą jeszcze raz. To chyba smakowało, co? :)
Nie ma ktoś dyni na zbyciu???
No, ale zupa wyszła bombowa ;) Na zdjęciu z roszponką i orzeszkami pinii.
A jak się zrobiła?
Najpierw obrałam i pokroiłam (jak arbuza) dynię.
Dwie szalotki i kilka ząbków polskiego (!) czosnku pokroiłam w plasterki i wrzuciłam na patelnię z roztopionym masłem. Stopniowo dodawałam dynię krojoną w plasterki. Trochę to trwało - było jej sporo - całość zdążyła się fajnie poddusić. No i tyle zapamiętałam z przepisów. Później sprawy się przyspieszyły i leciałam już z tą zupą "z głowy" i "czym chata bogata" ;) Przełożyłam wszystko do garnka, dodałam marchewkę, pietruszkę, chyba i seler poleciał, wlałam mleko kokosowe, później śmietanę - wszystko na oko ;) Coś tam było o chili - złapałam przyprawy - nie widzę chili! Poszedł pieprz, ostra papryka i, o kurczę!, jednak mam chili. No, wyszło trochę pikantnie. Na koniec jeszcze nieco lubczyku dla łagodności i miłości w domu. Dla wzbogacenia smaku zrobiłam jeszcze czosnkowo-łososiowe oraz gruszkowo-serowe grzanki.
Szybko zjedli. Zabrakło. Chcą jeszcze raz. To chyba smakowało, co? :)
Nie ma ktoś dyni na zbyciu???
Subskrybuj:
Posty (Atom)

















