wtorek, 26 maja 2015

Można i tak :)

Komunijna, ale jakże inna :)

Na zamówienie wyjątkowo minimalistycznej klientki dla wyjątkowo rockowego chłopca.


 
Wykorzystane materiały pochodzą z UHK Gallery oraz Galerii Papieru.




niedziela, 17 maja 2015

wtorek, 12 maja 2015

Komunijny czas

Po ogroooomnie długiej przerwie - 

Przygotowałam delikatną i subtelną kartkę, 
której główną ozdobą jest piękna tekturka ze Scrapińca.



Zaglądajcie na bloga Pracowni
- wkrótce kolejne inspiracje - 
zapraszam serdecznie!

sobota, 28 lutego 2015

Skarb

Mamy pokazać szczególnie cenne dla nas rzeczy, osoby, uczucia.

Gdy przygotowywałam pracę na to wyzwanie i zastanawiałam się nad jej tematem, 
nieco złośliwie pomyślałam, że powinnam pokazać czas - coś ostatnio dla mnie bezcennego. 

Jednak tym, co, moim zdaniem, naprawdę jest absolutnie niezbędne do życia, są marzenia. 

Dają nam siłę i chęć do działania. 
Są prawdziwym motorem działania. 
Dlatego "Dreams do come true!"


Do wykonania kartki wykorzystałam papiery i materiały sponsora tego wyzwania - Skarbnicy Pomysłów - Floor, Here comes the night/Flesh and Blood, Parisienne Moonlight/Viridian.





niedziela, 1 lutego 2015

A Rose

Zauroczyła mnie piosenka "A Rose" Anity Lipnickiej i Johna Portera

w którym inspiruję poniższą kartką.

Zapraszam do udziału w wyzwaniu :)






i jeszcze "A Rose" Anity Lipnickiej i Johna Portera :)


niedziela, 25 stycznia 2015

Kogel-mogel

Kogel mogel to kultowy deser mojego dzieciństwa. 

Dziś, przez wzgląd na strach (także mój!) przed wszystkim (ptasią grypą, szaloną krową, itp.), prawie nie serwowany. 
Udało mi się jednak dostać prawdziwe jajka od prawdziwych kur arystokratek - zielononóżek kuropatwianych. 
No i się zdecydowałam kogel-mogel ukręcić :) 

Głowę suszyły mi o niego moje dzieci, które deser ten znały właściwie tylko z opowiadań.
Ich dziadek, a mój tata, przygotowywał go mnie i moim siostrom. 
Żółtka kręcone były ręcznie, a piana powstawała z pomocą trzepaczki. Trochę to trwało, wymagało zaangażowania. 
Lata osiemdziesiąte, które wspominam niezwykle nostalgicznie, to nie był czas dobrobytu i obfitości. 
Taki deser nie pojawiał się często. 
Jest to podwójnie miłe wspomnienie - wyjątkowego smakołyku i wyjątkowego taty.

Wracając do dzisiejszych czasów... Cóż, pianę i żółtka ubijałam mikserem - nie starczyło mi cierpliwości ;) 
Miło jednak było dać się wyrwać z niedzielnego błogostanu nicnierobienia - 
deser wyszedł pyszny, a dzięki wywołanym wspomnieniom...


Ciekawe, kto z Was ma podobne wspomnienia kulinarne?

Pozdrawiam serdecznie i życzę smacznego, może ktoś się zainspiruje i odważy. Warto :)







Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...